babaprzygarze

Sierpień 18, 2010

>Niekulinarnie…a może jednak?

Filed under: Poza garami — babaprzygarze @ 08:23

>Dzisiaj opowiem o pewnej sensacji. Otóż byłam Ci ja ostatnio z mężem moim z jednym z Bytomskich Second Handów. Pośród sukienek, bluzeczek i sweterków już nawet nie wiem które z nas to wykopało. Ale w momencie kiedy oczom moim ukazała się owa kuriozalna rzecz buchnęłam śmiechem i bez zbędnego zastanawiania się zapakowałam do koszyka.
Mąż dodał oczywiście, ze koniecznie muszę to na blogu pokazać. Zatem pokazuję.
Tadaaam!

Niebieska jej koszulkowatość zapewne pójdzie pod igłę maszynową, bo to taki zwykły tshirt prosty nadający się w sumie do spania 😛 Ale zamierzam z tego zrobić „wyjściowego” t-shirta 🙂

Ha 😀

Reklamy

Sierpień 10, 2010

>Naleśniki biszkoptowe zapiekane z serem

Filed under: Naleśniki — babaprzygarze @ 10:33

>Nie wiem tak na prawdę czy te naleśniki to takie prawdziwe naleśniki biszkoptowe, ale tak je sobie nazwałam i niech już zostanie.
Z podanych składników wyszło mi 8 naleśników. Smakują zarówno na ciepło jak i na zimno drugiego dnia na śniadanie 😉

Naleśniki biszkoptowe zapiekane z serem
Ciasto naleśnikowe
1,5 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka cukru
3 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka wody mineralnej
2 łyżki oleju bądź stopionego masła
aromat waniliowy

Farsz
2 białe twarożki chude
2 jajka
rodzynki, orzeszki
3 łyżki cukru

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, najlepiej ze szczyptą soli wtedy łatwiej się ubija.

Pozostałe składniki, czyli mąkę cukier mleko żółtka, wodę oraz olej mieszamy bardzo dokładnie, żeby nie było grudek z mąki.

Po wymieszaniu dodajemy białko i mieszamy delikatnie drewnianą łyżką. Na koniec dodajemy kilka kropel aromatu waniliowego.

Mówię od razu, że źle się je smaży, ale warto się trochę pomęczyć, bo są przepyszne i puszyste. Ja dałam na patelnie jeszcze odrobinę oleju bo mi się zaczęły lepić i źle się je obracało, ale koniec końców wysuszyłam naleśniczki na papierowym ręczniku wiec nie były takie tłuste.

(pierwszy jak zwykle nieudany;) ) 

Teraz kiedy już mamy naleśniki czas na farsz.

Tutaj tak samo białko miksujemy na sztywną pianę, natomiast żółtka mieszamy z twarożkiem, cukrem i bakaliami. Na koniec dodajemy białko i ostrożnie mieszamy żeby nie opadło.

Smarujemy farszem każdy naleśnik, zwijamy w rulon i układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.

Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni i pieczemy naleśniki na środkowym ruszcie przez 30 minut.
Na koniec można posypać cukrem pudrem 🙂

Smacznego 🙂

Sierpień 7, 2010

>Kurczak w sosie chrzanowym

Filed under: chrzan, Kurczak — babaprzygarze @ 07:18

>Dostałam ostatnio od mamy książkę pt. „Nowoczesna książka kucharska”. Po powrocie do domu przejrzałam całość i muszę stwierdzić, że jest to pozycja, którą mogę polecić każdemu. I tym początkującym i tym już zaawansowanym w sztuce kucharskiej. Książka, jak to książki kucharskie podzielona jest na działy tematyczne, zawiera piękny index, a na początku znajdziemy opis niektórych form odżywiania w zależności od trybu życia oraz prezentację kilku dobroczynnych dla organizmu potraw.
Przepisy są przejrzyste, pisane bez zawiłości, ponad to, z czym powiem szczerze pierwszy raz się spotkałam, pod każdym przepisem podana jest wartość odżywcza porcji, co może okazać się przydatne dla tych „dietkujących”. Znajdziemy tam ilość kalorii, tłuszczu, białka oraz węglowodanów. Jestem książką zachwycona, już ją nawet zdążyłam ometkować kolorowymi karteczkami, które robią mi za zakładki 🙂

A więc do rzeczy.

Kurczak w sosie chrzanowym a la sztuka mięsa

Składniki na dwie porcje:
300g piersi z kurczaka
mała włoszczyzna
3 łyżki chrzanu
1 łyżeczka mąki
2 łyżki jogurtu naturalnego 0% tłuszczu
0,5 łyżeczki vegety
szczypta cukru
pieprz
sól

Kurczaka (pierś pokrojona najlepiej w plasterki) ugotować z jarzynami, jak na rosół, ale w niewielkiej ilości wody. Odlać kubek wywaru (ja odlałam sobie trochę więcej niż kubek), dodać do niego chrzan, vegetę, cukier, pieprz i sól do smaku, zamieszać, wrzucić mięso i dusić przez 5 minut.

 (tutaj dowód, że ten kurczak tam na prawdę jest)

Mąkę rozprowadzić z czterema łyżkami zimnej wody, wlać do sosu i ponownie zagotować. Zestawić z ognia, trochę przestudzić i ciągle mieszając dodać jogurt.

I teraz uwaga:)
Wartość odżywcza porcji:
175kcal, 2g tłuszczu, 33,5g białka, 6g węglowodanów.

Ja mojego kurczaka podałam z ryżem, ale w przepisie podano, że dobrze smakuje też z ziemniaczkami pure. 

I jeszcze słowo o jogurcie. Z racji iż z wygody i oszczędności robię zakupy w biedronce, którą mam praktycznie pod domem, kupując jogurt miałam do wyboru: wielką Tolę, która by mi do niczego innego się nie przydała, Activię gdzie pomyślałam o zgrozo, jeszcze zafunduję mężowi łazienkowe rewolucje i ten oto nowy produkt, nawet nie wiem kiedy się pojawił:

  

Biorąc go ze sklepowej pułki miałam mieszane uczucia, jako że nie przepadam za jogurtami naturalnymi, to taki wynalazek, szczególnie mnie nie zachęcił. No ale kupiłam, odstał swoje w lodówce, a wczoraj pozbył się wieczka by wylądować z moim sosie. Ale moja ciekawość nie pozwoliła mi nie spróbować. Jedna łyżeczka… mmm nawet ok. Druga łyżeczka… Boże ALE PYSZNY! Zeżarłam tego tyle, że ledwie do sosu starczyło. Tym sposobem pokochałam jogurt naturalny w biedronkowym wydaniu. Serio serio – spróbujcie 🙂
(wiem, że miał być 0%, ale przecież nikt nie kazał się sztywno trzymać przepisu 😉 ) 

Na koniec mały akcent dekoracyjny z mojej kuchni – jeden z kilku kotów w naszym domu 🙂

 I to też jest pewien akcent dekoracyjny kuchni – bo zawsze kiedy ja stoję w kuchni to ona stoi/siedzi ze mną 😉

(„…nie byłabym prawdziwym, gdybym nie zostawiła swojej sierści na świeżym praniu ” ) 😛 

Życzę smacznego 🙂

Lipiec 30, 2010

>Kakaowy placek z jabłkami

Filed under: Ciasta — babaprzygarze @ 06:22

>Tani szybki i smaczny 🙂 Mąż zabrał część placka do pracy. Nie podzielił się z nikim! :))

Kakaowy placek z jabłkami
125g mąki pszennej
100g cukru
5 łyżek stołowych oleju
2 łyżki stołowe kakao
3 jajka
masło do smarowania formy
2 – 3 jabłka
cynamon
cukier puder do posypania

Po prostu wymieszać ze sobą wszystkie składniki. Jabłka pokroić w plasterki, albo kosteczkę, jak kto woli, u mnie były plasterki 🙂 Formę do ciasta (najlepiej w tym przypadku sprawdza się forma do tarty, bądź niewielka tortownica) wysmarować masłem, wyłożyć ciasto i zatopić w nim pokrojone owoce.
Piec 30 minut w 180 stopniach.

Jabłka można zastąpić innymi owocami, tak samo jak można zrezygnować z kakao i zostawić biały placek.

A pamiętacie może jak pokazywałam jajeczka gołąbków pod moim balkonem? Jajeczek już nie ma, za to są piękne maleńkie pisklaczki 🙂 O proszę!

Lipiec 26, 2010

>Duszony karczek z białą kapustą

Filed under: Kapusta biała, Karczek — babaprzygarze @ 11:36

>Ochłodziło się trochę i od razu człowiek nabiera ochoty na tworzenie przeróżnych smaczności 🙂
Wczorajszy obiad to był taki misz masz. Kilka dni wcześniej robiłam „gołąbki inaczej” z „Pomysłu na” i zostało mi sporo białej kapusty, więc postanowiłam ją jakoś przyrządzić. I tutaj się przyznam, że pierwszy raz gotowałam białą kapustę, zupełnie pojęcia nie mając jak to zrobić. O dziwo wyszła przepyszna.

Duszona biała kapusta
Pół główki białej kapusty
kostka rosołowa
1 cebula
1 kiełbaska śląska
ziele angielskie
liść laurowy
pieprz
1 łyżka stołowa mąki
1 łyżka stołowa octu
1 łyżeczka cukru

Kapustę pokroiłam drobno, wrzuciłam do garnka, zalałam wodą, dodałam kostkę rosołową, liść laurowy i 4 ziarenka ziela angielskiego. Pozwoliłam się zagotować, po czym zmniejszyłam ogień. W międzyczasie cebulę i kiełbaskę pokroiłam w drobną kostkę i podsmażyłam na oliwie. Następnie wrzuciłam to do mojej kapusty, doprawiłam pieprzem i na małym ogniu dusiłam bez przykrycia około godzinę. Kiedy kapusta była już miękka dorzuciłam łyżkę mąki, ocet i cukier i jeszcze chwilkę pogotowałam, żeby ewentualna pozostałą woda wyparowała.
W trakcie gotowania polecam sprawdzać czy kapusta ma wystarczająco wody i dolewać w razie potrzeby, bo można to łatwo spalić 😛

Duszony karczek
0,5 kg karkówki
2 cebule
bulion cielęcy bądź wołowy (może być z kostki) albo rosół
1 łyżka mąki
2 ząbki czosnku
ostra papryka
majeranek
oregano
pieprz

Karczek kroję w kostkę, wrzucam do miski. Posypuję łyżką mąki, i wszystkimi przyprawami. Mieszam, tak długo aż każdy kawałeczek mięsa będzie oblepiony mąką i przyprawami.
Cebulę kroję w kostkę, nie musi być drobno bo w trakcie duszenia cebula i tak się rozpuści. Podsmażam cebulkę na oliwie. Kiedy już jest pięknie szklista dorzucam karczek i obsmażam dokładnie mieszając. Kiedy mięso już będzie ścięte dolewam bulionu – około 1,5 szklanki, zależy od garnka. Dorzucam do tego dwa zgniecione ząbki czosnku. Można więcej, ja dałam wczoraj akurat dwa, w celu sprawdzenia „jak to będzie smakowało”. Następnym razem pewnie dam więcej. Duszę to wszystko na małym ogniu około godziny. Po tym czasie mięso powinno być już miękkie. Jeśli nie jest to można czas trochę wydłużyć. I tutaj tak samo – sprawdzać czy mięso ma jeszcze sos w którym może się dusić, jeśli zaczyna brakować dolewamy wody. Spalony karczek nie jest dobry :))

Tak wyglądał nasz wczorajszy obiad (niestety nie mam fotek, bo nie myślałam, że będę to tutaj wrzucać), do tego mieliśmy jeszcze po porcji ryżu.
Kapusta smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno. Smacznego 🙂

Lipiec 20, 2010

>Zupa z fasolki szparagowej

Filed under: fasolka szparagowa, zupa — babaprzygarze @ 12:16

>Co prawda miałam ten przepis dodać już w sobotę, ale było tak gorąco, że dałam sobie spokój. Dzisiaj niby chłodniej, ale i tak już straszą kolejna falą upałów… uhhh.
Ale do sedna. Kolejna zupa z serii dwudniowych, ostatnio w ogóle cały czas robię dwudniowe obiady coby za piecem nie stać bo ugotować się można.

Zupa z fasolki szparagowej

50 dag fasolki szparagowej
2 kostki rosołowe
6 ziemniaków
majeranek, pieprz, bazylia

Fasolkę kroję na mniejsze kawałki o tak mniej więcej:

Oczywiście od każdej odkrawam końcówki. Pokrojoną fasolkę wrzucam do 2,5l wody i dodaję kostki rosołowe. Zostawiam do zagotowania. W międzyczasie obieram ziemniaki i kroję w niewielką kostkę. Kiedy fasolka się zagotuje i lekko zmięknie dorzucam ziemniaki i gotuję do miękkości.
Kiedy warzywa już będą miękkie przyprawiam majerankiem, bazylią i pieprzem. Przyznam się, że osobiście jeszcze solę sobie zupę, bo ja uwielbiam słone, ale można zostawić tak jak jest, czyli tylko na tych dwóch kostkach.

Obiad robiłam na balkonie. W mieszkaniu było za gorąco. A towarzyszyły temu takie oto widoczki:

A teraz bedzie autoreklama! A co!
Zapraszam zatem na moje drugie śmietnisko blogowe:  
http://jego-kobieta.blogspot.com/

I na koniec jeszcze Smacznego 🙂 

Lipiec 13, 2010

>Zupa pomidorowa na szybko

Filed under: zupa — babaprzygarze @ 15:46

>

Zupa pomidorowa na szybko
2 l rosołu lub 2l litry wody i 2 kostki rosołowe
Cebula
Przecier pomidorowy
Liść laurowy
Ziele angielskie
Pieprz
Bazylia
Makaron lub ryż
Zupa na szybko, na upały w sam raz bo nie trzeba długo nad piecem stać.
Najlepsza jest oczywiście na rosole, ale akurat dzisiaj nie miałam więc robię na kostkach.
Wrzucam kostki do wody i zagotowuję. Do gotującego się wywaru wrzucam drobno posiekaną cebule, ziele i liść laurowy. Gotuję jakiś czas aż cebulka zmięknie.  Dodaję przecier pomidorowy (można zastąpić świeżymi przetartymi pomidorami mniej więcej 1 kg). Opłukany ryż/makaron wrzucam do zupy i gotuję do miękkości. Na koniec doprawiam pieprzem i bazylią do smaku.
(odkryłam ostatnio, że jak się doda do zupy odrobinę masła to będzie ona delikatniejsza tak około jednej łyżki )

Czerwiec 28, 2010

>Placki marchewkowe

Filed under: Marchew, Placki — babaprzygarze @ 07:33

>Szukałam czegoś, co będzie tanie, szybkie i smaczne. Ciężko mi się było przekonać do tej potrawy, bo jednak sobie pomyślałam…”eeee placki marchewkowe? Toż to ohyda będzie”. Ale nie. Nie są ohydne. Są przepyszne, okropnie syte i ślicznie wyglądają 😛

Placki marchewkowe

Marchew 80 dag
2 Jajka
10 dag mąki
zależnie od preferencji :szczypta soli, albo łyżeczka cukru pudru
Olej do smażenia

Marchew ścieramy na tarce o średnich oczkach, do masy wbijamy jajka dodajemy mąkę i cukier jak ktoś chce na słodko albo sól…no wiadomo 😉 U mnie był cukier 🙂 Mieszamy ciasto i łyżką kładziemy  na rozgrzany olej niewielkie porcje z których formujemy placki.

Smażymy na piękny złoto pomarańczowy kolor (polecam ostrożność przy odwracaniu bo mogą się rozwalać…)

Placki podajemy oprószone cukrem pudrem bądź posmarowane ulubionym dżemem. Ponoć najlepiej smakują z morelowym.

Smacznego 🙂

Czerwiec 23, 2010

>Bułeczki drożdzowe

Filed under: bułeczki — babaprzygarze @ 15:38

>Ostatnimi czasy piekarnik nasz wyciska z siebie siódme poty i dzisiaj upiekł nam przepyszne bułeczki 😉

Ilość składników na 8 bułeczek
125 ml mleka
55g miękkiego masła
2 łyżki cukru
1 jajko
szczypta soli
2 szklanki mąki
12 g świeżych drożdży

Drożdże rozpuszczam w letnim mleku i zasypuję cukrem. Odstawiam na chwilę. wrzucam do rozczynu pozostałe składniki i zagniatam ciasto. Będzie w sam raz kiedy zacznie odchodzić od ścianek miski.
Formuję z ciasta kulkę i zostawiam do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Miskę oczywiście przykrywam czystą ściereczką. Podobno najlepsza temperatura dla drożdży to 20 stopni…

Jako że miałam dużo czasu zostawiłam ciasto na nieco ponad godzinkę.

 Jak widać drożdże wzorowo się spisały i ciasto podwoiło swoją objętość.
Biorę taką kulę ciasta i wyrabiam jeszcze chwilę. Następnie dzielę na 8 części i formuję okrągłe bułeczki. Blaszkę do pieczenia posypuję kaszą manną i układam na niej bułeczki w odstępach mniej więcej 1 cm.

Jeszcze raz przykrywam całość czystą ściereczką i zostawiam do ponownego wyrośnięcia na 45 minut.

Wyrośnięte bułeczki smaruję jajkiem roztrzepanym z jedną łyżką mleka – zrobi się wtedy na górze ładna chrupiąca skórka. Wkładam do rozgrzanego do 185 stopni piekarnika na 25 minut.
A efekt końcowy? …

…przepyszny!

A jeszcze się pochwalić muszę – dostałam od małża na dzień kobiet chyba pięknego storczyka, z kwiatami, które potem spektakularnie odpadły i myślałam że skubańca wywalę z domu – tego storczyka w sensie, ale ten ostatnio postanowił wypuścić pączki… i teraz wygląda tak:

Czerwiec 22, 2010

>Off Topic

Filed under: Uncategorized — babaprzygarze @ 23:38

>Długo nosiłam się z zamiarem założenia osobnego bloga służącemu wyłącznie pisaniu jak to się mówi „nie na temat”. Rozważyłam wszelkie ZA i PRZECIW. Więcej wyszło mi ty ZA więc jakoś sobie nie mogłam odmówić…
I mam. Adres stary, ale z nową końcówką. Mam jakiś do tego sentyment.

http://jego-kobieta.blogspot.com/
A tutaj zostawiam sobie miejsce tylko i wyłącznie na moje kulinarne poczynania.  
« Newer PostsOlder Posts »

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.