babaprzygarze

Czerwiec 22, 2010

>Off Topic

Filed under: Uncategorized — babaprzygarze @ 23:38

>Długo nosiłam się z zamiarem założenia osobnego bloga służącemu wyłącznie pisaniu jak to się mówi „nie na temat”. Rozważyłam wszelkie ZA i PRZECIW. Więcej wyszło mi ty ZA więc jakoś sobie nie mogłam odmówić…
I mam. Adres stary, ale z nową końcówką. Mam jakiś do tego sentyment.

http://jego-kobieta.blogspot.com/
A tutaj zostawiam sobie miejsce tylko i wyłącznie na moje kulinarne poczynania.  
Reklamy

Czerwiec 2, 2010

>Zbiorczy

Filed under: Uncategorized — babaprzygarze @ 09:08

>A wiec po kolei, bo mam dużo do przekazania.
Pogoda dalej marna, dzisiaj już mam lenia kompletnego i nic mi się nie chce.
Zastanawiam się nad upieczeniem na urodziny tortu i zrobieniem do tego lukrowej masy plastycznej. Tylko gdzie ja do cholery mam dostać glukozę ? Nie wiem…

Wcześniejsze przepisy bo zalegam strasznie

Grochówka

250 g grochu łuskanego
włoszczyzna
kiełbaska
ziemniaki
Majeranek, sól, pieprz

Groch zalewam zimną wodą i stawiam na gazie. Kiedy się już zagotuje pozwalam mu chwilę pobulgotać, i przy okazji zbieram z wierzchu pianę, która jakoś specjalnie apetyczna nie jest. Później wrzucam do gotującego się grochu marchew, pietruszkę, selera i pokrojone w kostkę ziemniaki. Kiełbaskę kroję również w kostkę i wrzucam do całości. Gotuję do miękkości. Pod koniec gotowania wyciągam włoszczyznę. Zupę doprawiam do smaku majerankiem solą i pieprzem. Wedle uznania 🙂

Rybka smażona w panierce z sosem żurawinowym i marchewka z groszkiem 🙂 

4 filety jakiejś rybki
mąka
2 jajka
bułka tarta
cytryna
konfitura z żurawiny
groszek mrożony
marchewka mrożona
masło
sól, cukier, pieprz

Po kolei
Rybkę myję, osuszam, solę, pieprzę, i skrapiam sokiem z cytryny. Następnie panierka. Przygotowuję sobie trzy talerzyki. Jeden z mąką, drugi z rozbełtanym jajkiem i trzeci z bułką tartą. I obtaczam rybkę kolejno w mące, jajku i bułce. Smażę na złoty kolor

Sos żurawinowy – konfiturę przekładam do garnuszka, dodaję 4 łyżki wody i mieszając zagotowuję na małym ogniu.

Marchewka z groszkiem
Odmierzam 200 g marchewki i tyle samo groszku, wrzucam do garnka i zalewam taką ilością wody aby przykryła ona warzywa. Doprawiam łyżeczką cukru i szczyptą soli. Gotuję do miękkości, w razie potrzeby dolewając wody. Kiedy warzywa zmiękną w osobnym garnuszku rozpuszczam dwie łyżki masła. Na rozpuszczone masło daję jedną łyżkę mąki i mieszam. Kiedy maka się zezłoci taką zasmażkę dodaję do marchewki i groszku i delikatnie mieszam żeby marchewka się nie rozpadła. Najlepiej drewnianą łyżką.

A dzisiaj na obiad będzie duszony karczek z ryżem

0,5 kg karkówki
cebula
mąka
ryż 😉
sól, pieprz, kostka rosołowa

Cebulę siekam drobno i wrzucam do garnuszka z gorącym olejem i podsmażam aż się pięknie zeszkli. Karkówkę kroję w kostkę, obtaczam w mące i dorzucam do cebulki, chwilkę podsmażam, aby mięsko się pięknie zrumieniło. Następnie zalewam całość szklanką wody i wrzucam pół kostki rosołowej. Całość przykrywam i na małym ogniu duszę około godzinę, w razie potrzeby podlewając wodą.
Ryż gotuję do miękkości. Nie używam tego w torebkach bo robi się z niego taka mazia brzydka.

Na talerzach układam ryż tak, aby w środku był spory dołek do którego wleję sos mięsny 🙂
Danie proste ale na prawdę przepyszne 🙂

 Mam jeszcze w zanadrzu notkę z panierkami, ale to później, bo teraz trzeba zająć się tym oto dzieckiem 😉

Kwiecień 30, 2010

>Sałatka z tuńczyka i szyszki ryżowe na deser

Filed under: Uncategorized — babaprzygarze @ 12:04

>Dzisiaj z racji tego, że strasznie boli mnie głowa i nie mam ochoty zbyt długo sta ć w kuchni postanowiłam zrobić cos szybkiego i łatwego.

Sałatkę pewnie każdy zna, ale u mnie to jet hit po prostu 🙂 jakby kot mógł to pewnie też by zjadł 🙂
A wiec:

Sałatka z tuńczyka
2 puszki tuńczyka w sosie własnym, bądź oleju (ale ten pierwszy jest lepszy moim zdaniem)
100g ryżu długoziarnistego
3 jajka
1 cebula
puszka kukurydzy
majonez
1 łyżka stołowa oleju
sól, pieprz

Ryż gotuję do miękkości w osolonej wodzie z łyżką oleju – powoduje to, że ryż nie skleja się później. Jajka gotuję na twardo. Kroję następnie w kosteczkę.
Tuńczyka rozdrabniam i wrzucam do miski. Dodaję bardzo drobno pokrojoną cebulę, wrzucam kukurydzę. Reszta składników tj. ryż i jajka dopiero po wystudzeniu – kiedyś wrzuciłam gorące i mi się taka brzydka ciapa zrobiła.
Do tego łyżka bądź dwie majonezu, zależy jak kto lubi i na koniec doprawiam do smaku.

Szyszki ryżowe

Przysmak z dzieciństwa. 🙂 Jeden z tak naprawdę niewielu. Jeszcze pamiętam lody w pałce, taki pseudo owocowy zamrożony soczek w folii którą się otwierało zębami 🙂 I słonecznik w maleńkich paczkach po 5 groszy 🙂 jeszcze przed denominacją 😛 Ajjj 🙂 Piękne czasy to były 🙂

A wiec składniki są dwa

Ryż preparowany, około 60g
Batony Mars – dzisiaj miałam 6 sztuk udało mi się kupić w promocji paczkę 5+1 gratis 🙂

A wiec batoniki kroję w takie średnie plastry i wrzucam do większego garnka. Mieszam aż się roztopią. Zaznaczam iż ze względu na zawartość karmelu masa po rozpuszczeniu nie będzie wodnista tylko taka jakby roztopione lody. Po roztopieni zdejmuję garnek z ognia i wrzucam mój ryż. I teraz należny mieszać. Mieszaniu zajmuje dużo czasu bo masa powinna oblepić wszystkie ziarenka dość dokładnie. Jak już jest wymieszane nabieram łyżką stołową porcje i w rękach formuję coś na kształt szyszek. Odkładam na talerz do ostygnięcia. Ważne aby każda szyszka leżała swobodnie i nie dotykała innych szyszek bo się wszystko poskleja.

Opcja dla tych co się nie lubią babrać w jedzeniu – przełożyć masę do jakiejś foremki i zostawić do zastygnięcia – później można kroić w plastry 🙂

Smacznego 🙂

Kwiecień 19, 2010

>Zapoznawczo

Filed under: Uncategorized — babaprzygarze @ 09:34

>Prowadziłam już kilka blogów, ale żaden z nich to nie było „TO”, bo albo  mój słomiany zapał dawał o sobie znać zaskakująco szybko, albo przesadzałam z uzewnętrznianiem się, co skutkowało porzuceniem bloga zaraz po tym, jak dowiedziałam się że czyta ktoś znajomy, albo co gorsza – rodzina.

Tym razem blog będzie miał inną formę.
Otóż postanowiłam spisywać moje przepisy. Jako że lubię z jedzeniem poeksperymentować i nie cierpię wręcz rutyny w kuchni mam nadzieję, że blog rozwinie się z czasem do imponujących rozmiarów osobistej książki kucharskiej.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.