babaprzygarze

Sierpień 7, 2010

>Kurczak w sosie chrzanowym

Filed under: chrzan, Kurczak — babaprzygarze @ 07:18

>Dostałam ostatnio od mamy książkę pt. „Nowoczesna książka kucharska”. Po powrocie do domu przejrzałam całość i muszę stwierdzić, że jest to pozycja, którą mogę polecić każdemu. I tym początkującym i tym już zaawansowanym w sztuce kucharskiej. Książka, jak to książki kucharskie podzielona jest na działy tematyczne, zawiera piękny index, a na początku znajdziemy opis niektórych form odżywiania w zależności od trybu życia oraz prezentację kilku dobroczynnych dla organizmu potraw.
Przepisy są przejrzyste, pisane bez zawiłości, ponad to, z czym powiem szczerze pierwszy raz się spotkałam, pod każdym przepisem podana jest wartość odżywcza porcji, co może okazać się przydatne dla tych „dietkujących”. Znajdziemy tam ilość kalorii, tłuszczu, białka oraz węglowodanów. Jestem książką zachwycona, już ją nawet zdążyłam ometkować kolorowymi karteczkami, które robią mi za zakładki 🙂

A więc do rzeczy.

Kurczak w sosie chrzanowym a la sztuka mięsa

Składniki na dwie porcje:
300g piersi z kurczaka
mała włoszczyzna
3 łyżki chrzanu
1 łyżeczka mąki
2 łyżki jogurtu naturalnego 0% tłuszczu
0,5 łyżeczki vegety
szczypta cukru
pieprz
sól

Kurczaka (pierś pokrojona najlepiej w plasterki) ugotować z jarzynami, jak na rosół, ale w niewielkiej ilości wody. Odlać kubek wywaru (ja odlałam sobie trochę więcej niż kubek), dodać do niego chrzan, vegetę, cukier, pieprz i sól do smaku, zamieszać, wrzucić mięso i dusić przez 5 minut.

 (tutaj dowód, że ten kurczak tam na prawdę jest)

Mąkę rozprowadzić z czterema łyżkami zimnej wody, wlać do sosu i ponownie zagotować. Zestawić z ognia, trochę przestudzić i ciągle mieszając dodać jogurt.

I teraz uwaga:)
Wartość odżywcza porcji:
175kcal, 2g tłuszczu, 33,5g białka, 6g węglowodanów.

Ja mojego kurczaka podałam z ryżem, ale w przepisie podano, że dobrze smakuje też z ziemniaczkami pure. 

I jeszcze słowo o jogurcie. Z racji iż z wygody i oszczędności robię zakupy w biedronce, którą mam praktycznie pod domem, kupując jogurt miałam do wyboru: wielką Tolę, która by mi do niczego innego się nie przydała, Activię gdzie pomyślałam o zgrozo, jeszcze zafunduję mężowi łazienkowe rewolucje i ten oto nowy produkt, nawet nie wiem kiedy się pojawił:

  

Biorąc go ze sklepowej pułki miałam mieszane uczucia, jako że nie przepadam za jogurtami naturalnymi, to taki wynalazek, szczególnie mnie nie zachęcił. No ale kupiłam, odstał swoje w lodówce, a wczoraj pozbył się wieczka by wylądować z moim sosie. Ale moja ciekawość nie pozwoliła mi nie spróbować. Jedna łyżeczka… mmm nawet ok. Druga łyżeczka… Boże ALE PYSZNY! Zeżarłam tego tyle, że ledwie do sosu starczyło. Tym sposobem pokochałam jogurt naturalny w biedronkowym wydaniu. Serio serio – spróbujcie 🙂
(wiem, że miał być 0%, ale przecież nikt nie kazał się sztywno trzymać przepisu 😉 ) 

Na koniec mały akcent dekoracyjny z mojej kuchni – jeden z kilku kotów w naszym domu 🙂

 I to też jest pewien akcent dekoracyjny kuchni – bo zawsze kiedy ja stoję w kuchni to ona stoi/siedzi ze mną 😉

(„…nie byłabym prawdziwym, gdybym nie zostawiła swojej sierści na świeżym praniu ” ) 😛 

Życzę smacznego 🙂

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.